▮ Kiedy firma wchodzi w kolejny etap
Pracuję z firmami na różnych etapach rozwoju. Najczęściej spotykam dwie sytuacje.
Mniejsza firma rośnie i po raz pierwszy wchodzi w kolejny etap. Przybywa klientów, ludzi i tematów. Trzeba zbudować warstwę menedżerów, uporządkować role i przekazać część decyzji. To, co działało, kiedy właściciel trzymał wszystko w swoich rękach, przestaje wystarczać. Nikt w firmie nie przechodził jeszcze tej drogi, więc wiele rzeczy robi się metodą prób i błędów.
Większa firma ma już warstwę menedżerów, często bardzo doświadczonych. Każdy z nich dobrze prowadzi swój dział, ale działy pracują w silosach, a sprawy między nimi trafiają do właściciela lub CEO. Tu kolejnym etapem jest przejście od grupy szefów działów do jednego zespołu, który razem prowadzi firmę.
W obu sytuacjach często powtarza się ten sam obraz. W styczniu właściciel z kluczowymi ludźmi spisuje, co trzeba zmienić: rentowność, strukturę, nowy kanał sprzedaży, odpowiedzialność, która od dawna miała przejść na zespół. W poniedziałek wraca normalne życie, a w grudniu na stole leży ta sama lista.
Znam te sytuacje z obu stron stołu. Przez ponad 25 lat sam odpowiadałem za wyniki jako CFO, dyrektor sprzedaży, dyrektor operacyjny i CEO. Później jako wewnętrzny konsultant pracowałem z prezesami i zarządami w dużej międzynarodowej organizacji. Dziś robię to samo jako partner właścicieli firm i CEO
Celowo pracuję z firmami małymi, średnimi i dużymi. Te same wyzwania wyglądają w nich inaczej, a każda skala uczy czegoś, co przydaje się w pozostałych.
Mniejszej firmie przynoszę doświadczenie dużych organizacji: sprawdzone sposoby ustalania celów, dzielenia odpowiedzialności i prowadzenia spotkań. Dopasowuję je do jej skali, bez korporacyjnej ciężkości.
Większej firmie przynoszę perspektywę właściciela i zwinność mniejszych firm: prostotę, tempo decyzji i patrzenie na wynik całej firmy ponad granicami działów. Mniejsze firmy często szybciej sięgają po nowe narzędzia, na przykład AI, i od razu sprawdzają je w praktyce. Pomagam przenieść to podejście do większej organizacji.
Dzięki tej różnorodności widzę, jakie funkcje i role są potrzebne na danym etapie rozwoju, a z którymi warto jeszcze poczekać. Pomagam zbudować strukturę dopasowaną do firmy: wystarczającą, żeby udźwignąć wzrost, i na tyle lekką, żeby nie spowalniała działania.
Właściciele, z którymi rozmawiam, rzadko narzekają na brak pomysłów. Większość z nich próbowała już wielu rzeczy: szkoleń dla menedżerów, rozmów indywidualnych, zmian w strukturze. Wielu próbowało też delegować, przekazując odpowiedzialność komuś z firmy albo zatrudniając menedżera z zewnątrz.
Z tego, co słyszę, jest to jeden z najczęstszych problemów. Takie rozwiązanie często się nie sprawdza i potrafi być dla firmy bardzo kosztowne, a rok później wszystko i tak wraca do właściciela. Delegowania nikt nas nie uczy, a przekazywanie odpowiedzialności jest procesem, który warto prowadzić stopniowo i w kontrolowany sposób.